W ezoterycy panuje powszechne i zarazem krzywdzące przekonanie, że informacje z kart Tarota to wyrok i nic nie da się z tym zrobić. Czy na pewno? A jeśli nie, to dlaczego? I ile jest prawdy w odczytach wyrokujących? Czy są korzystniejsze dla klienta niż inne formy i jakie? O tym w dzisiejszym wpisie.
Wolna wola
Każdy z nas sam decyduje o swoim życiu. Wskazując, podpowiadając, dając możliwości, zadziałamy korzystniej dla klienta, niż stosując odpowiedzi wyroczniowe. W takim przypadku osoba nie poradziłaby sobie w życiu bez wiedzy z kart, a w konsekwencji od nich uzależniła, tracąc samostanowienie i niezależność.
Czy Tarot to wyrok?
W żadnym wypadku. To scenariusz możliwości, wskazówek. Na informacje z kart zawsze ma się wpływ w przypadku negatywnych poprzez zmianę schematu działań (przyzwyczajeń, reakcji). Wiedząc coś wcześniej, można odpowiednio zareagować, aby temu zapobiec, co w rezultacie jest lepszą opcją.
To nie przewidywanie przyszłości!
Taka forma również staje się wyrokiem, a osoba odczuwa zniewolenie poprzez karty i nie umie sama bez nich funkcjonować. Idąc czarno-biało, odbiera się możliwość działania i poprawy swojego życia, a chodzi o coś odwrotnego. Do przewidywania wyroczniowego na pewno nie służą karty Tarota.
Dlaczego nie polecam iść czarno-biało?
Jeśli przy odczytach odpowiadamy jak na pytania zamknięte, mogą one wzajemnie się wykluczać. W końcu ktoś czujny lub dociekliwy zapyta: „dlaczego?”. Wówczas, aby wyjść z zakłopotania i uniknąć oskarżenia o brak profesjonalizmu, należy wyjaśnić, skąd to wszystko wynika. Idąc od razu w trybie wskazówkowym, da się uniknąć tej pułapki.
Tarot zawsze pokazuje możliwości ukryte w naszej podświadomości i warto z nich korzystać dla poprawy jakości życia, zamiast wydawać osądy.
Anna M. Baran